
To moje ulubione święto zmarłych. Gdy po raz pierwszy poleciałam do Meksyku, nie wiedziałam jak pięknie obchodzi się Dia de Los Muertos. Kiedy byłam po raz drugi w stolicy trafiłam między innymi na uliczną wystawę alebrijes. Alebrijes to ręcznie wytwarzane figurki papierowe, zaś artysta, który je stworzył - Pedro Linares Lopez, był przyjacielem Fridy i Diega. W ich pracowni można zresztą je podziwiać cały rok. Na początku kupowali od artysty figury, a z czasem sami zaczęli je tworzyć. Jako, że zmarły raz do roku ma boskie przyzwolenie na odwiedziny krewnych na ziemi, to Meksykanie przygotowują swoje ofrendas czyli ofiarę rozkładaną na zrobionych wcześniej ołtarzach na cześć zmarłych. Ustawia się na nich:
- zdjęcia zmarłych
- ulubione danie (mole, la barbacoa itd) i trunek – kieliszek ulubionej tequili, mezcal czy kubek atole.
- wodę (niezbędna jest szklanka z płynem witalnym. Dusze gaszą pragnienie po długiej podróży, aby nas odwiedzić i wrócić do podziemi)
- sól – uważana jest za element oczyszczający.
- zapala się świece. W czasach przedhiszpańskich używano gałązek ocote, które, podobnie jak świece, zapalano tak, aby wytwarzany płomień oznaczał „światło” i wiarę. Zapalano je aby dusze mogły dotrzeć do swoich pradawnych miejsc i domów.
kopal- używany do odpędzania złych duchów. Kopal jest aromatycznym elementem, który sublimuje modlitwę.
- krzyż
- zabawki jeśli ofrenda jest dla dziecka
Ołtarze często dekorowane są pomarańczowymi ,,kwiatkami śmierci” czyli cempasuchitl (aksamitkami). Ustawia się małe tradycyjne czekoladowe lub cukrowe czaszki tzw. calaveritas. Czasami dodatkowo posypuje się kwiatami pomarańczy ścieżkę wzdłuż ulicy do ołtarza, aby dusze zmarłych mogły odnaleźć drogę do domu. Jednym z symboli zbliżającego się święta jest pan de muerto czyli chlebek dekorowany ,,piszczelami” sprzedawany w piekarniach i cukierniach. Chlebek ma zaspokoić głód zmarłych. To kolejna tradycja na Święto Zmarłych i często znajduje się na ołtarzu. Miguel kiedyś przyniósł mi na śniadanie pan de muerto z café de olla (kawa z cynamonem). Teraz już, sama piekę je w domu
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych dekoracji podczas święta jest papel picado czyli kolorowy papier perforowany, znany też jako paper mache. Rozkładany na ołtarzach, dekorowane są nim restauracje, budynki, wnętrza czy nawet całe uliczki.
Pradawne obyczaje mieszają się teraz z chrześcijańskimi tradycjami. Obrzędy są inne w każdym stanie Meksyku. Najsłynniejsze obchody odbywają się w Michoacan. To tutaj jest całonocne czuwanie na cmentarzu i przepiękna, klimatyczna procesja łodzi sunących w świetle świec po jeziorze Patzucaro do wysepki Janitzio.
Oaxaca to kolejne godne odwiedzenia miejsce podczas tego święta.
W stolicy dużo się dzieje, są parady, ludzie chodzą przebrani po mieście, wszędzie wiszą różne dekoracje, piekarnie sprzedają pan de muertos. Chodzi się z rodzinami na cmentarze, odwiedza zmarłych krewnych, często robi się mini fiesty. Same przygotowania trwają kilka dni przed Dia de los Muertos. Rodzina (nie każda) robi miejsce na ołtarzyk i go dekoruje. Oczywiście gotuje się dania sezonowe i ulubione dania zmarłej osoby, to będzie dla nich ofiara czyli ofrenda. Warto udać się też na nastrojowe uroczystości do Xochimilco. Można wybrać się na specjalne nocne pływanie łodzią po kanałach! To Dzień Zmarłych, który odbywa się w Meksyku od ponad 25 lat, pod nazwą „La Llorona en Xochimilco”.
Uroczystości odbywają się w zależności od regionu (jeśli ktoś się wybiera w tym czasie do Meksyku warto wcześniej sprawdzić na stronie danej miejscowości od kiedy i co będzie przygotowane). Uważa się, że dusze dzieci (angelitos-aniołki) przybywają już 01.11, dorosłych 02.11 i zmarli znowu odchodzą na rok. 27.10 wspomina się swoje zwierzęta i dla nich również niektórzy przygotowują ofrendy.
Uważam, że to święto w Meksyku jest przepiękne, czuć prawdziwą magię na malutkich cmentarzach, radość, zadumę, miłość bliskich. Strasznie mnie to święto rozczula. Nie jest to czas żałoby i smutku, lecz szczęścia, pokoju i wypełniony wspomnieniami.